Facylitacja graficzna spotkań to swoista parafraza przebiegu spotkania. czsem w nieoczywistej formie. Martin Haussmann, twórca metody Bikablo, opowiedział kiedyś taką anegdotę:
Prowadził wraz z drugim trenerem warsztaty z zarządem pewnego niemieckiego przedsiębiorstwa. Martin miał za zadanie dokonywać zapisu graficznego ustaleń, które miały zapaść. Jednak po 4 godzinach narady arkusz flipchartu pozostał niezapisany. Konsultant prowadzący, zniecierpliwiony dotychczasową bezowocnością spotkania, w końcu je przerwał i zwrócił uwagę uczestników na flipchart. Biała kartka była dobitnym znakiem, jak bardzo nieefektywni byli dotychczas.
Jak wiecie na rynku dostępnych jest mnóstwo produktów, które w mniejszym lub większym stopniu są popularne, preferowane, hołubione. Ewenementem na skalę światową są ostatnio markery słynnej marki Neuland. Długo nie mogłam zrozumieć fenomenu zachwycania się nimi. Moja ignorancja trwała dokładnie do momentu dotknięcia jednego z przedstawicieli tego odrębnego gatunku – fineOne z pędzelkową końcówką. To była miłość od pierwszego kreślenia…
Jeszcze parę lat temu mało kto słyszał o czymś takim jak facylitacja graficzna czy graphic recording, czyli graficzny zapis przebiegu konferencji. Dziś coraz więcej konferencji branżowych i spotkań kadry managerskiej jest okraszonych ręką graphic recorderów i facylitatorów graficznych. Ci utalentowani ludzie są w stanie w czasie rzeczywistym ustrukturyzować na papierze treści przekazywane przez mówców czy przebieg dyskusji przy pomocy obrazów, kształtów i haseł.
Środowisko coachów jest bardzo różnorodne. Różne szkoły, różne techniki. Wachlarz teoretycznych możliwości – ogromny. Dostęp do konkretnych narzędzi – ograniczony. To sprawia, że coach, zwłaszcza ten początkujący, może poczuć się zagubiony.